Dobra lektura wpływa budująco na czytelnika, w przeciwieństwie do złej. Ta ostatnia nie oznacza jedynie straty czasu, ale i zawężenie horyzontów, utratę drogi do prawdy. Wolałabym nic nie czytać, niż coś głupiego, podobnie myślę o telewizorze, którego na szczęście nie oglądam.
Po izabelińskim wykładzie i późniejszym spotkaniu z Ks. prof. Tadeuszem Guzem zrozumiałam, czemu rozmowy z filozofami mogą należeć do najważniejszych w życiu. Nie da się wrócić do tego samego, gdy się szerzej popatrzy.
Z jednej strony ą dobre, bo zatrzymują nawałnicę, zanim nas nie poprzewraca. Z drugiej zaś strony łatwo zapomnieć, że tam też jest człowiek - upodlony własnym grzecham, ale nie mniej wartościowy niż ktokolwiek inny.
Niektórzy nie są w stanie przyjaźnić się, kochać, pomimo iż im się wydaje, że tak czynią, powielając wszelkie przynależne tym stanom rytuały (często przedwcześnie). Nie potrafią jednak przeskoczyć bariery, którą jest sposób myślenia o sobie, ponieważ w pewnym momencie następuje zmiana, jestem już nie "ja" lecz "my".
Dojrzałość przejawia się również w umiejętności milczenia. Nie potrzebuje ciągłego usprawiedliwiania się, dziecinnej ekspresji czy głośnego huku. Brak nadmiaru słów nie oznacza niewiedzy.
Patrząc na ścieżki innych widać wyraźnie, jak cierpienie wykuwa z nich charaktery, wyprowadza człowieka, czyni go lepszym. Niestety mało kto z nas docenia radykalizm działania, ale przecież i skutków tego środka, nierozłacznie splecionego z życiem. Wydaje się, że ból jest wrogiem lenistwa, które by nas całkowicie pochłonęło.
Pracuję obecnie na biurku, które przed wojną nabył mój Dziadek i służyło Mu do końca, po czym przejął je mój Tata, przyjmując przy nim Pacjentów przez dekady, do swojej śmierci. Wydaje się, że pachnie jeszcze dymem z papierosów. Zauważyłam, że każda osoba wychowując własne dzieci pragnie wpoić im coś, co pomoże uniknąć im popełnianych przez nią błędów. Niestety w to miejsce wdają się inne przywary.
Rozmawiałam ze Znajomym o starszych osobach. Wszelkie problemy życiowe, egzystencjalne wydają się być wówczas wyostrzone - pod koniec życia. Pozory słabego ciała i niedomagającego wzroku przykrywają dramat osoby, mierzącej się z własnym życiem. Staruszkowie muszą być gigantami opanowania, skoro trwają w najbardziej zaciekłej walce, na ostatnim jej etapie, co wcale nie oznacza odpoczynku, wręcz przeciwnie.
Na Wschodzie istnieje modlitwa Jezusowa polegająca między innymi na nabożnym powtarzaniu Jego Imienia. Nie da się jej odmawiać bezmyślnie. Wzywając Go wszystko w Twoim sercu pada na kolana.
W Kazimierzu nad Wisłą do kościoła Franciszkanów prowadzą długie, niespotykane schody: wraz ze ścianami i zadaszeniem stanowią stromy korytarz, prowadzący do dziedzińca, zaś w połowie drogi jest szerszy stopień, a na nim ławka dla zmęczonych. Rodzajem szacunku czy wręcz przestrachu napełnia wiedza, którą wyczytasz na samej górze z małej tabliczki. Informuje ona, że zbutował je Brat Grzegorz w 1680 roku. Nie wiem, czy budowniczy, czy pielgrzym, czy jeden i drugi nadał im symbolikę drogi do nieba, która towarzyszy próbom zrozumienia każdemu zamyślonemu człowiekowi.
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 83 196 (wersja testowa)
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: